Ułatwienia dostępu

Wywiad z Simon Mills - moc roślin leczniczych

5 powodów, dla których warto znać moc roślin leczniczych - wywiad z dr Simonem Millsem

Dr Simon Mills jest jednym z najbardziej szanowanych zielarzy naszych czasów, posiadającym prawie 50-letnie doświadczenie kliniczne w leczeniu pacjentów. W latach 70. XX wieku stworzył termin „medycyna komplementarna”, pełnił funkcję specjalnego doradcy brytyjskiej Izby Lordów, a obecnie pracuje jako doradca i autor w Herbal Reality.  

Ten artykuł to zapis wywiadu "5 naturalnych leków, które wielkie koncerny farmaceutyczne ukrywają przed Tobą!" ze znanym zielarzem, dr. Simonem Millsem, który opowiada o medycynie naturalnej. Podkreśla on, że niektóre powszechnie dostępne produkty, takie jak ciemna gorzka czekolada, czosnek i rozmaryn, mają cenne właściwości lecznicze.

Rozmówca: Jesteś jednym z najbardziej cenionych zielarzy na świecie. Zajmujesz się tym już od ponad 50 lat. Nigdy wcześniej nie miałem okazji rozmawiać z kimś, kto ma tak szeroką wiedzę o roślinnych terapiach i medycynie naturalnej. Bardzo się cieszę, że możemy dziś porozmawiać. Jakie jest Twoje główne przesłanie i dlaczego uważasz je za ważne?

Ekspert: Moim celem jest przede wszystkim pomaganie ludziom w budowaniu odporności i siły wewnętrznej. Często powtarzam metaforę: nie mogę zmienić wzburzonego morza ani fal, ale mogę pomóc ci zbudować lepszą łódź, która utrzyma się na wodzie. Jeśli człowiek czuje się silniejszy, łatwiej radzi sobie z wyzwaniami codzienności.

Wybrałem rośliny, ponieważ od zawsze były one podstawowym źródłem leków. Ludzie dorastali w ich otoczeniu, ewoluowali razem z nimi. Moją misją jest połączenie dawnej wiedzy zielarskiej z nauką i wkomponowanie jej w ramy współczesnej opieki zdrowotnej.

Od mądrości ludowej do nauki

Przez lata pełniłem wiele funkcji: był członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Medycyny Ziołowej, pierwszym przewodniczącym Rady Medycyny Komplementarnej w brytyjskim parlamencie, kierował dużym projektem Komisji Europejskiej obejmującym ponad 20 ośrodków badawczych, a także został sekretarzem Europejskiego Stowarzyszenia Naukowego Fitoterapii. Jestem autorem standardowych podręczników używanych przez zielarzy na całym świecie, między innymi we współpracy z profesorem Kerrym Bone z Australii.

Kiedy mówimy o ziołach, wielu ludzi ma przed oczami szamanów plemiennych albo tradycje chińskie. Dla współczesnego mieszkańca Zachodu „lek” to zazwyczaj tabletka. Jednak przez tysiące lat to właśnie rośliny stanowiły podstawę leczenia.

Zmiana nastąpiła wraz z przeprowadzką ludzi do miast. W zatłoczonych aglomeracjach pojawiły się nowe choroby, epidemie i infekcje. Zioła nie zawsze były wystarczająco silne, dlatego zaczęto sięgać po minerały, a nawet substancje "toksyczne". Lekarze byli szkoleni, by posługiwać się nimi bezpiecznie – i w ten sposób wyodrębniła się medycyna akademicka. Z czasem dawne roślinne leki zostały uznane za zbyt „łagodne” i odsunięte na bok.

Dlaczego rośliny działają

Dziś wielu ludzi sądzi, że zioła działają powoli i słabo. Tymczasem praktyka pokazuje, że w wielu przypadkach efekty pojawiają się bardzo szybko – czasem w ciągu godzin czy dni. Pacjenci często już następnego dnia odczuwają zmianę.

Warto pamiętać, że współczesna medycyna rozwiązuje problemy ostre – potrafi leczyć raka czy choroby, które dawniej były wyrokiem śmierci. Ale w przypadku przewlekłych dolegliwości człowiek często zostaje sam ze zmęczeniem, bólem czy osłabieniem. W takich sytuacjach rośliny mogą działać jak precyzyjne narzędzia wspierające organizm.

Warto porównać to do jedzenia: łatwo zamówić „fast food”, ale tracimy wtedy umiejętność gotowania i dbania o siebie. Podobnie jest z lekami – antybiotyki, leki przeciwzapalne czy środki na refluks używane są często mechanicznie, bez pytania o przyczyny. Rośliny pozwalają wrócić do podstaw: odżywiania, równowagi metabolicznej, pracy narządów.

Jedzenie jako lekarstwo

Dawny aforyzm Hipokratesa „Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem” wciąż pozostaje aktualny. Barwy owoców i warzyw – czerwień malin, zieleń brokułów, pomarańcz marchwi – to nie tylko estetyka, ale także bogactwo substancji bioaktywnych wspierających krążenie, układ pokarmowy czy mózg.

Na świecie fitoterapia jest standardem – np. we Francji czy Niemczech większość aptek oferuje leki roślinne, a farmaceuci muszą zdawać egzaminy z ziołolecznictwa. W Chinach lekarze od wieków łączą medycynę akademicką z tradycyjną, stosując rośliny i akupunkturę równolegle. Jedynie kilka krajów anglosaskich (m.in. Wielka Brytania, USA, Kanada) odeszło od ziół na rzecz farmaceutyków.

Dlaczego warto się tym interesować?

Wielu ludzi mówi: „Mam ibuprofen, syrop na kaszel, leki przeciwgrypowe – po co mi zioła?”. Ekspert odpowiada: bo te środki przestają działać, gdy problem staje się przewlekły. Do jego gabinetu trafiają osoby, które przez lata stosowały różne leki i terapie bez efektu. Dzięki fitoterapii odzyskują energię, poprawiają jakość snu, apetyt i równowagę metaboliczną.

Zielarz nie koncentruje się tylko na nazwie choroby – bada, co doprowadziło do osłabienia organizmu. Często cofając się do dzieciństwa, szuka niezaleczonych infekcji czy problemów trawiennych, które stały się początkiem długiego łańcucha zaburzeń.

Przykłady z praktyki

  • Heather, 65 lat – cierpiała na ciężką chorobę skóry związaną z wcześniejszymi infekcjami płuc i niedoborem witaminy B12. Po zastosowaniu kombinacji roślin wspierających płuca i przewód pokarmowy w ciągu tygodnia zniknęło uporczywe swędzenie, a w kolejnych miesiącach objawy ustąpiły niemal całkowicie.
  • Karen, 37 lat – zmagała się z napadami paniki i lękiem. Zamiast środków „na nerwy”, ekspert skupił się na jej wątrobie i metabolizmie. Wykorzystał ostropest, karczocha, zioła orientalne i indyjskie, by poprawić trawienie i stabilność hormonalną. Po kilku miesiącach objawy lękowe ustąpiły wraz z regulacją cyklu miesiączkowego.

Jelita sterują niemal wszystkim

– Chwilę temu wskazałeś na brzuch, mówiąc, że właśnie tu zaczyna się leczenie. To naprawdę aż tak ważne miejsce, by zrozumieć zdrowie?

Tak. To jest punkt wyjścia, bo właśnie tam trafia wszystko, co jemy i pijemy. Żeby zrozumieć resztę – od gorączki po środki przeciwbólowe – trzeba najpierw zrozumieć jelita.

Na co dzień myślimy, że to mózg steruje naszym ciałem. Tymczasem od momentu, gdy połkniemy jedzenie, aż do chwili, kiedy opuszcza organizm, nie mamy nad tym żadnej świadomej kontroli. W przewodzie pokarmowym – który ma ok. 6–7 metrów jelita cienkiego i kolejne 1–1,5 metra jelita grubego – zachodzi ciągły proces podejmowania „inteligentnych decyzji”. Błona jelitowa jest gęsto pokryta receptorami chemicznymi. W odpowiedzi na to, co się w jelitach pojawia – pokarm, enzymy, żółć – aktywowane są kolejne reakcje metaboliczne i hormonalne. To wielka, nieprzerwana choreografia, która dzieje się bez naszego udziału.

A to dopiero początek. W jelitach żyje mikrobiom – biliony mikroorganizmów, bakterii, grzybów i archeonów. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu uważano, że flora jelitowa pomaga tylko w trawieniu i syntezie witaminy K. Dziś wiemy, że mikrobiom steruje całym organizmem. Serce, nerki, układ odpornościowy i nawet mózg działają poprawnie tylko dlatego, że współpracują z mikrobiomem. Liczbowo: mamy więcej komórek bakteryjnych niż własnych, a ich materiał genetyczny jest około 100 razy obszerniejszy niż nasz. W praktyce – jesteśmy bardziej „chodzącym workiem bakterii” niż indywidualnym organizmem.

Problemem jest to, że różnorodność mikrobiomu maleje. Największym winowajcą są antybiotyki – nadużywane zarówno w medycynie, jak i w hodowli zwierząt. WHO od lat alarmuje, że antybiotykooporność to jedno z największych zagrożeń zdrowotnych XXI wieku. Jeszcze niedawno zabieg chirurgiczny był rutyną, dziś coraz częściej niesie ze sobą ryzyko śmiertelnego zakażenia szpitalnego odpornego na antybiotyki. Nowe leki tego typu powstają coraz rzadziej, bo nie są opłacalne dla koncernów – ich rozwój jest drogi, a zwrot finansowy minimalny.

Statystyki są alarmujące:

  • W samych USA w 2022 roku wypisano 236 milionów recept na antybiotyki – średnio 7 na każde 10 osób. Szacuje się, że co najmniej 30% z nich było zupełnie niepotrzebnych.
  • W Wielkiej Brytanii w 2020 roku było to 30 milionów recept, z czego 3,6 mln trafiło do dzieci poniżej 14. roku życia.
  • WHO podaje, że w 2019 roku oporność bakteryjna odpowiadała bezpośrednio za 1,27 mln zgonów, a łącznie przyczyniła się do prawie 5 mln. Od tego czasu liczby wciąż rosną.

Co gorsza, każdy antybiotyk niszczy nie tylko „złe” bakterie, ale również te dobre – nasze jelitowe sprzymierzeńce. Po każdej kuracji powstaje populacja odpornych bakterii, które rozmnażają się błyskawicznie. To czysta selekcja naturalna – i nie da się jej zatrzymać.

Dlatego:

  • Antybiotyki należy stosować wyłącznie w sytuacjach koniecznych – np. przy poważnych zakażeniach bakteryjnych.
  • Nie działają na wirusy – przy przeziębieniu, grypie czy infekcjach dróg oddechowych są bezużyteczne.
  • Nadużywanie ich nie tylko niszczy mikrobiom, ale też skraca zdolność organizmu do regeneracji i zwiększa ryzyko chorób jelit (m.in. nowotworów, Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego).

Wniosek jest prosty: trzeba umieć odróżniać sytuacje wymagające antybiotyków od takich, w których lepiej sięgnąć po inne metody wspomagania odporności.

1. Imbir, cynamon i przyprawy rozgrzewające

  • Nie niszczą błony śluzowej, tylko stymulują receptory bólowe → wywołują odruchową hiperemię (rozszerzenie naczyń, zwiększony przepływ krwi).
  • Efekt: więcej śluzu, łatwiejsze odkrztuszanie, uczucie ciepła.
  • Tradycyjnie: wszystko, co „rozgrzewające”, używano na bóle, przeziębienia, skurcze miesiączkowe, bóle stawów.
  • Imbir i cynamon to klasyczne połączenie; odpowiednikami w Amerykach były chili.

2. Indywidualne różnice reakcji

  • Nie każdy toleruje imbir (u niektórych przegrzewa, pobudza żołądek).
  • Podstawowy test: czy wolisz herbatę imbirową (rozgrzewającą), czy miętową (chłodzącą)?
  • Dawni lekarze pytali nawet migrenowców: czy wolą zimny, czy ciepły okład? → na tej podstawie dobierali środki.

3. Zioła chłodzące i gorycze

  • Mięta (najlepiej pieprzowa) → odświeżająca, chłodząca.
  • Gorycze (bitters): piołun (wormwood → vermouth), mniszek lekarski, łopian, kawa.
  • Mechanizm: pobudzenie receptorów smaku → wzrost hormonów trawiennych, większy dopływ krwi do układu pokarmowego → w gorączce efekt obniżenia temperatury.
  • Historycznie stosowane na poprawę trawienia, apetytu, gorączki i infekcje pokarmowe.

4. Witaminy i suplementy

  • Witamina D, C i cynk → potwierdzone działanie wspierające odporność.
  • Niedobór wit. D częsty w krajach północnych, szczególnie zimą i u osób z ciemniejszą karnacją.
  • Autor osobiście nie suplementuje, ale uważa, że zimą suplementacja D jest wskazana dla wielu osób.

5. Czosnek – „rosyjska penicylina”

  • Stosowany w I wojnie światowej na zakażenia i zgorzel stóp.
  • Surowy czosnek → silne działanie przeciwbakteryjne i prebiotyczne (wspiera mikrobiom jelitowy).
  • Trzeba stosować z rozwagą (skutki uboczne: zapach, podrażnienie żołądka).

To, co tu jest ciekawe, to praktyczne podejście:

  • zamiast sztywnej teorii – testuj na sobie, czy twoje ciało woli ciepło czy chłód;
  • przyprawy kuchenne = pierwsza linia naturalnej obrony;
  • dawne medycyny (chińska, ajurweda, europejska) miały podobne podziały na „rozgrzewające” i „chłodzące” leki.

🌿 Naturalne wsparcie w przeziębieniu i infekcjach

1. Rozgrzewające środki

Dobre, gdy:

  • czujesz dreszcze, zimno, „rozbiera” Cię grypa,
  • masz słaby obieg krwi, zziębnięcie kończyn,
  • pojawia się mokry kaszel, który trudno odkrztuszać.

Przykłady:

  • Imbir (napar, świeży korzeń, starty do wody lub herbaty) – rozgrzewa, poprawia krążenie, ułatwia odkrztuszanie.
  • Cynamon (szczególnie cynamon cejloński) – rozgrzewający, przeciwbakteryjny, dobry w mieszankach z imbirem.
  • Chili / papryczki – silnie rozszerzają naczynia, pobudzają pocenie się.
  • Goździki, kardamon – rozgrzewające przyprawy kuchenne, stosowane tradycyjnie na przeziębienia.

Uwaga: osoby z nadkwaśnością, refluksem lub „gorącym temperamentem” mogą czuć się po nich gorzej.

2. Chłodzące i gorzkie środki

Dobre, gdy:

  • masz gorączkę i przegrzanie,
  • dokuczają bóle głowy nasilane ciepłem,
  • żołądek „stoi” albo nie masz apetytu.

Przykłady:

  • Mięta pieprzowa – napar chłodzący, odświeżający, ułatwia trawienie.
  • Piołun, mniszek, łopian – klasyczne gorycze (bitters), pobudzają wydzielanie soków trawiennych, obniżają gorączkę.
  • Kawa – gorzki napój, dawniej używany jako „domowy gorączkowy lek”.
  • Chłodne okłady, zimne napoje ziołowe – wspierają efekt ziołowy.

W dawnych systemach (chińska, europejska) podawano takie środki osobom z „gorącym” przebiegiem infekcji.

3. Uniwersalne wsparcie odporności

  • Witamina D – zimą suplementacja jest rozsądna (szczególnie w Polsce).
  • Witamina C – antyoksydacyjna, wspiera układ odpornościowy.
  • Cynk – skraca czas infekcji przy podaniu w pierwszych dniach.

4. „Rosyjska penicylina” – czosnek

  • Surowy czosnek – silny antybiotyk roślinny i prebiotyk.
  • Historycznie używany w I wojnie światowej na zgorzel i zakażenia.
  • Działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i wspiera mikrobiom.
  • W survivalu → może być jedną z najbardziej dostępnych „apteczek w kuchni”.

5. Zasada doboru ziół – test „zimno/ciepło”

  • Jeśli wolisz ciepło (np. ciepły kompres przy bólu głowy) → twoje ciało potrzebuje rozgrzewających.
  • Jeśli wolisz chłód (np. zimny napój, chłodny kompres) → sięgnij po chłodzące.

Rekomendacje dotyczące diety 

Gospodarz: Jakie są twoje rekomendacje dotyczące diety? Czy jesteś wegetarianinem? Czy jesz mięso?
Ekspert: Ja mam szeroki zakres diety, podobnie jak większość ludzi, którzy jedzą mieszane pokarmy. Wielu moich pacjentów jest weganami i mogą oni żyć zdrowo, choć trzeba dodać kilka suplementów, aby zrównoważyć dietę. Ale dorośli mogą żyć doskonale na diecie roślinnej.
Ekspert: Pomyśl o tym: czy Inuit w Arktyce, który tradycyjnie żyje tylko na mięsie fok i wielorybów, jest mniej zdrowy niż ktoś w Tajlandii, kto żyje tylko na ryżu i warzywach? Ludzie mogą radzić sobie z różnorodnymi pokarmami. Nie ma jednej diety dla wszystkich.

Dieta ketogeniczna i cykl menstruacyjny

Gospodarz: Rozmawialiśmy o tym, że obecnie jestem na diecie ketogenicznej, która polega na spożywaniu bardzo małej ilości węglowodanów i praktycznie żadnego cukru. Co o tym myślisz? Jakie jest twoje doświadczenie?
Ekspert: Myślę, że jesteś jedną z osób, które mogą odnieść z niej wiele korzyści. Cukry spowalniają metabolizm, sprawiając, że organizm musi ciężej pracować. Eliminując cukry i węglowodany, uwalniasz dużo energii. Wielu ludzi na diecie keto staje się bardziej bystrych. Jednak istnieją potencjalne minusy.
Ekspert: Początkowo sądzono, że dieta keto jest zła dla mikrobiomu jelitowego, który w dużej mierze opiera się na błonniku. Badania pokazały jednak, że mikrobiom po diecie keto jest w dobrej kondycji – odradzają się w nim „dobre” bakterie. Problem polega na tym, że dieta keto może obciążać wątrobę i nerki, dlatego warto regularnie sprawdzać ich funkcje. Nie ma jednej uniwersalnej diety; jesteśmy wszystkożercami, stworzonymi do jedzenia prawie wszystkiego.

Dieta keto a cykl menstruacyjny

Gospodarz: Moja dziewczyna, która również jest na diecie keto, zauważyła, że jej cykl menstruacyjny stał się bardziej regularny. Była w szoku, że mogła przewidzieć dzień, w którym dostanie okres.
Ekspert: To bardzo ciekawy efekt diety keto. Jednym z jej głównych skutków jest zmniejszanie insulinooporności, która jest problemem dla wielu z nas. Insulina to hormon, który „upycha” cukier w tkankach i wątrobie. Insulinooporność prowadzi do cukrzycy, która jest obecnie globalnym problemem zdrowotnym, głównie z powodu nadmiaru węglowodanów w diecie. Dieta keto sprawia, że ciało staje się bardziej wrażliwe na insulinę, co może nawet odwrócić wczesne stadia cukrzycy.

Ekspert: Wiele problemów menstruacyjnych, w tym zespół policystycznych jajników (PCOS), jest powiązanych z insulinoopornością. Insulinooporność zakłóca równowagę hormonalną, co wpływa na cykl menstruacyjny. Przejście na dietę keto może wyeliminować lub zmniejszyć ten problem.

Gospodarz: Czytałem, że 80% kobiet z PCOS ma insulinooporność, nawet jeśli nie mają nadwagi. Moja dziewczyna ma PCOS, więc nie dziwi mnie, że po wyeliminowaniu cukru z diety jej cykl się unormował. Są też powiązania między insulinoopornością, PCOS, owulacją i niepłodnością.
Ekspert: Zgadza się. Współczesny człowiek musi radzić sobie z nadmiarem cukru w diecie. Cukier stał się powszechnym składnikiem dopiero 140-150 lat temu, wraz z jego masową produkcją. Nasze ciała nie są przystosowane do takiej ilości, co stanowi ogromne obciążenie dla całego systemu, w tym dla insuliny.

Rośliny lecznicze i płodność

Gospodarz: A co z ziołami i roślinami leczniczymi?
Ekspert: Spędzam dużo czasu, pracując z kobietami, które mają problemy z zajściem w ciążę. Uważam, że stabilizowanie cyklu menstruacyjnego ziołami może zwiększyć płodność.

Ekspert: Pokazuje, że używa różnych ziół do leczenia. Daje gospodarzowi do spróbowania nalewkę z jeżówki purpurowej (Echinacea), która jest bardzo mocnym ekstraktem z korzenia. Ta nalewka silnie mrowi w ustach i gardle. To mrowienie oznacza, że składniki aktywne działają na białe krwinki, wzmacniając układ odpornościowy. Jeżówka jest szczególnie skuteczna w walce z infekcjami dróg oddechowych, gardła, zatok czy dziąseł.

Ekspert: Warto wspomnieć również o innych ziołach, które wspierają zdrowie, takich jak:

  • Żywica z kadzidłowca (Boswellia): Używana w formie tabletek, pomaga redukować stany zapalne. To jeden z darów, które otrzymał Dzieciątko Jezus, obok złota i mirry.
  • Mirra: Używana w formie płynu, powleka śluzówkę ust, pomagając w walce z infekcjami.
  • Lukrecja: Pomaga wzmacniać działanie innych ziół.

Ekspert: Podkreśla, że niektóre z ziół, które stabilizują cykl menstruacyjny, są tak skuteczne, że ostrzega się kobiety, aby nie brały ich, jeśli nie chcą zajść w ciążę.

 Zdrowie serca i mózgu

  • Choroby sercowo-naczyniowe: Nadal są główną przyczyną zgonów na Zachodzie. Dr Mills uważa, że główną przyczyną jest zła dieta i brak ruchu. Wiele chorób serca jest efektem długotrwałego stanu zapalnego.
  • Zioła na serce: Jednym z przykładów jest głóg. Regularne picie naparu z liści głogu może pomóc zapobiegać problemom sercowo-naczyniowym.
  • Przyprawy: To jego ulubione zioła, które wspierają układ krążenia.

Ekspert: Pokazuje kurkumę w korzeniu i tłumaczy, że jej aktywny składnik, kurkumina, nie jest dobrze wchłaniany przez organizm. Prawdziwe korzyści zdrowotne kurkumy pochodzą od mikrobiomu jelitowego, który przetwarza ją w aktywne substancje lecznicze. Mówi również, że w badaniach kurkuma okazała się równie skuteczna w uśmierzaniu bólu jak ibuprofen.

Mikrobiom, probiotyki i prebiotyki

  • Probiotyki: To żywe organizmy, takie jak te z jogurtu czy kimchi, które docierają do jelit i wspierają ich florę.
  • Prebiotyki: To pokarmy, które zachęcają do wzrostu „dobre” bakterie.
  • Postbiotyki: To nowe określenie na produkty wytwarzane przez bakterie, które mają działanie lecznicze. Wiele korzyści z roślin wynika z ich działania na mikrobiom, który następnie przekształca je w lekarstwa.

 Zdrowie mózgu

  • Demencja: Choroby mózgu, takie jak demencja, są coraz większym problemem. Wiele z nich może być związanych z ukrwieniem mózgu.
  • Zioła na mózg:
    * Zielona herbata: Regularne picie zielonej herbaty jest bardzo korzystne dla zdrowia mózgu, ponieważ polifenole w niej zawarte pomagają chronić barierę krew–mózg.
    * Rozmaryn: Wąchanie rozmarynu ma natychmiastowy wpływ na mózg. Olejki eteryczne dostają się do mózgu przez nos, poprawiając funkcje poznawcze i pamięć.
    * Miłorząb japoński (Ginkgo): Jest stosowany jako lek na problemy z krążeniem w mózgu.

Ekspert: Gorzka czekolada (o zawartości kakao 75% lub więcej) to jeden z najlepszych naturalnych leków na serce i mózg. Badania pokazują, że kakao już w ciągu godziny poprawia przepływ krwi.

Podsumowanie

Rośliny lecznicze to nie relikt dawnych czasów, ale wciąż aktualne narzędzie medycyny – zwłaszcza tam, gdzie zawodzą standardowe terapie. Łączą w sobie mądrość tradycji, współczesne badania naukowe i praktyczne doświadczenie. Ich celem nie jest tylko „leczenie chorób”, ale wspieranie naturalnych mechanizmów organizmu, aby człowiek mógł odzyskać równowagę i pełnię sił.

Źródło:  5 Natural Medicines Big Pharma Are Hiding From You!