Ułatwienia dostępu

sól himalajska - prawda, fakty i mity

Różowa sól z Himalajów- marketingowy Hit czy Kit?

Wielu z nas słyszało o różowej soli himalajskiej, przedstawianej jako zdrowsza alternatywa dla zwykłej soli kuchennej. Jej piękny, różowy kolor i egzotyczna nazwa budzą skojarzenia z naturalnym bogactwem prosto z majestatycznych Himalajów.

Ale czy ta różowa przyprawa faktycznie przemierzyła długą drogę z najwyższych gór świata? Czy jej wyjątkowe właściwości zdrowotne to prawda, czy jedynie sprytny zabieg marketingowy? 

Mimo nazwy „himalajska”, różowa sól pochodzi nie z gór Himalajów, lecz z kopalni Khewra w Pakistanie, która jest oddalona o około 300 kilometrów od Himalajów. Nazwa "himalajska" może być więc myląca. Co ciekawe, w Niemczech zapadł nawet wyrok sądowy zakazujący stosowania nazwy "sól himalajska" ze względu na jej geograficzną nieścisłość.

Warto dodać, że kopalnia Khewra jest drugą co do wielkości kopalnią soli na świecie, co świadczy o ogromnej skali wydobycia. Jest to również popularna atrakcja turystyczna. Różowa sól wydobywana jest tradycyjnymi metodami. Najlepsze kawałki trafiają do producentów (np. na lampy solne), a reszta jest kruszona i mielona na sól kuchenną. Całość procesu jest kosztowna i pracochłonna, co przekłada się na ostateczną cenę produktu. Światowy handel sól himalajską odbywa się drogą morską i lądową – z Pakistanu do portów, skąd trafia do Europy (tym Polski), Ameryki i Azji.

Skład chemiczny i wartości odżywcze

Różowa sól himalajska to głównie chlorek sodu – podobnie jak każda sól kuchenna. Jej skład chemiczny w ponad 98% stanowi NaCl (sód). Pozostały ułamek to śladowe ilości innych pierwiastków: m.in. magnezu, wapnia, potasu oraz tlenu żelaza. Charakterystyczny różowy kolor soli himalajskiej zawdzięczamy właśnie obecności tlenku żelaza (żelazo utlenia się i nadaje soli różowy kolor). W zależności od stężenia tych minerałów, barwa soli może wahać się od delikatnego różu po intensywny, buraczkowy odcień. 

W praktyce te dodatkowe minerały występują w tak małych ilościach, że nie mają realnego wpływu na zdrowie – by uzyskać sensowną dawkę np. magnezu, trzeba by spożyć niebezpieczną ilość soli. Wyniki australijskich badań pokazały, że jedna łyżeczka soli himalajskiej dostarcza co najwyżej kilku procent dziennego zapotrzebowania na Mg, Ca czy K, natomiast realizuje cały dzienny limit sodu. Himalajska sól różni się głównie barwą i strukturą kryształów, ale zawartością sodu w łyżeczce jest niemal identyczna jak w soli białej (kamiennej) czy morskiej. Z kolei tradycyjna sól kuchenna to w przeważającej większości chlorek sodu, często z dodatkiem jodu (w Polsce jest to obowiązkowe). Sól morska, pozyskiwana przez odparowanie wody morskiej, również zawiera pewne ilości minerałów, ale może być też bardziej narażona na zanieczyszczenia (także mikroplastikiem).

Podsumowując, pod względem odżywczym sól himalajska niewiele różni się od zwykłej soli kuchennej – to głównie nośnik sodu, z nutką innych minerałów tylko dla smaku i koloru.

Właściwości zdrowotne – co mówią badania?

Pomimo modnych twierdzeń, brak solidnych dowodów na wyjątkowe korzyści zdrowotne soli himalajskiej. Żadna wiarygodna publikacja naukowa nie potwierdza, że jej spożycie obniża ciśnienie, „detoksykuje organizm” czy łagodzi inne dolegliwości. Wspomniane w sieci „84 pierwiastki” występują w niej w bardzo małych ilościach, a niektóre (np. ołów czy arsen) mogą być nawet szkodliwe przy nadmiernym spożyciu.  Przeciwnicy „modnej” różowej soli ostrzegają także, że rezygnacja z jodowanej soli kuchennej na rzecz soli himalajskiej zwiększa ryzyko niedoborów jodu, groźnych szczególnie dla tarczycy i rozwoju dzieci. Różowa sól trafiła do kultury wellness jako element „naturalnej” kuracji i atrakcyjny gadżet. Twierdzi się, że lampy solne z kryształów himalajskich oczyszczają powietrze i uwalniają negatywne jony, łagodząc alergie czy stres – jednak nie ma na to żadnych dowodów naukowych. Większość „wellnessowych” zastosowań soli himalajskiej ma charakter marketingowy – estetyczny i relaksacyjny, ale bez udowodnionych korzyści zdrowotnych.  Opakowane w estetyczny sposób różowe kryształki to przede wszystkim wynik skutecznej reklamy i trendu „zdrowego stylu życia”, a nie dowód na wyjątkową wartość odżywczą. 

To co na pewno otrzymujemy w zamian to wyższa cena: raporty wskazują, że sól himalajska może kosztować nawet 20 razy więcej niż klasyczna sól kamienna. Warto wspomnieć, że Polska również ma swoje różowe sole kamienne, na przykład sól kłodawską, która pod względem składu jest podobna do soli himalajskiej. Jest równie dobra, a często tańsza alternatywa dla soli himalajskiej, a poza tym wspieramy Polską gospodarkę.

 

 

Powiązane wpisy